Mogę śmiało stwierdzić, że już od ponad dekady zajmuję się pewnym tematem. Dlatego nie chcę już dłużej kisić w głowie pomysłów i starać się wytłumaczyć ciekawskim czym konkretnie się zajmuję.
Poniekąd ten blog nie jest przypisany do mojego prywatnego imienia i nazwiska, ale wydaje mi się, że dla chcącego mnie odnaleźć nie powinno to sprawić większych problemów. Ważne, że w sieci można mnie poznać jako @Pav – jak możesz się domyślić pochodzi ona od imienia Paweł. Spodobało mi się nazwanie mojej osoby Pav, kiedy to moi angielsko języczni znajomi i przyjaciele mieli pewne problemy z moim polskim imieniem i tak już zostało. Osobiście nie jestem do końca zwolennikiem nazywania innych innymi imionami niż te które mają zapisane w metryce – z niewielkim wyjątkiem skrótów takich imion, ale w tym przypadku do potrzeb „internetowej tożsamości” bardziej odpowiada mi „Pav” niż „Paweł”.
Ok dość w temacie imion, czas wrócić do konkretów.

Geneza

Usłyszałem o tym gdzieś w okolicach 2008-2010 roku. W naszym kraju jak i dalej na wschód określenie to nie kojarzyło się z czymś pozytywnym, było raczej wręcz przeciwnie i stosowne u nas określenie na ten typ ludzi było postrzegane raczej jako typ cwaniaków, którzy dorobili się na nieuczciwych interesach lub koneksjach. Chodzi mi o słowo „nowobogaccy”. Każdy chyba ma jakieś swoje wizje człowieka, którego może określić takim mianem. „Noworusze” u naszych wschodnich sąsiadów też raczej dobrze się nie kojarzą. Inaczej natomiast jest na zachodzie, a szczególnie w US gdzie New Rich ma już trochę inny wydźwięk, chociaż też pewnie moglibyśmy znaleźć osoby, które dobrze wpasują się w stereotyp, który jest u nas tak powszechny.
Jednak to nie ci osobnicy wzbudzili moje zainteresowanie. Nowy typ NR (New Rich – będę się tu trzymał tego angielskojęzycznego pojęcia) to osoby, które są rebeliantami. Skupię się w tym poście raczej na pozytywnych przymiotnikach określających ten typ ludzi, choć pewnie wracając do tematu w przyszłości znajdą się również mniej optymistyczne przypadki.
NRzy to przede wszystkim ludzie, którzy wyzwolili się z oków pracy „od 9 do 17” – często jest to ich wspólny mianownik, ale reszta może się okazać już trochę bardziej skomplikowana. Typowemu NRowi nie zależy na gromadzeniu majątku w postaci fizycznych dóbr, nie jest on zainteresowany posiadaniem kilku domów czy zamku we Francji, nie interesuje go garaż pełen najdroższych aut czy też posiadanie jachtów i innych zbytecznych dóbr materialnych. Głównym celem takich osób jest stworzenie zautomatyzowanego źródła przychodu i spokojna realizacja swoich marzeń. Biznes jakby „przy okazji”. ale najważniejsze jest odkrywanie siebie, nauka interesujących rzeczy czy też podróżowanie – i nie nie jest to zamknięta lista. NRzy to dynamicznie rozwijająca się społeczność na całym świecie – dlatego zapraszam i ciebie do poznania wraz ze mną jej tajemnic – które tak na prawdę nie są nawet trzymane za bardzo w sekrecie. Dlaczego? Dowiesz się tego z moich kolejnych postów – subskrybuj już teraz! 😉

Co to jest zautomatyzowane źródło przychodu?

Są różne typy NRów – pracownicy etatowi, studenci, freelancerzy, itp. Jednak mnie głównie interesują przedsiębiorcy – dlatego to na nich skupię się najbardziej.
NRzy – przedsiębiorcy tworzą firmę (lub firmy), które mają zapewnić im życie na odpowiednim poziomie, dzięki któremu uwolnią się od pracy 5 dni w tygodniu od 9 do 17 – lub dłużej. Taka firma musi spełniać jeden podstawowy warunek, którego celem jest jak najmniejsza ingerencja w jej funkcjonowanie NRa. Dzięki fenomenowi Internetu oraz odpowiednim narzędziom i systemom, które wdrażają oni do swojej firmy, jest możliwe stworzenie i prowadzenie firmy która spełni ten podstawowy warunek. Oczywiście nie zawsze jest to możliwe od pierwszego dnia jej funkcjonowania – byłoby to zbyt proste. Również nie zawsze przy firmie jednoosobowej jest możliwe 100% jej zautmatyzowanie i nie „zaglądanie pod maskę” w ogóle. Jednak najlepsi potrafią stworzyć takie firmy w których ich ingerencja jest potrzebna nie więcej niż 2 do 4 godzin w tygodniu, a w przypadku „urlopu” nic się nie stanie jeśli przez jakiś czas pozostawią ją samą sobie.

W tym poście nie będę – jeszcze – pisał o tym jak można tego dokonać, ale chciałbym ci naświetlić jedynie potencjał jaki drzemie w prowadzeniu takiej firmy. O wiele łatwiej jest w przypadku gdy mamy produkt, który chcemy sprzedawać, trochę trudniej jest z usługami.
Oczywiście nie wielu ludzi potrafi zrobić wszystko w takiej firmie od księgowości, poprzez usługi prawne na obsłudze klienta nie kończąc – zajęłoby to znacznie więcej czasu a przecież to nie o to chodzi NRom. Dlatego NRzy korzystają często z usług firm, które zajmują się w ich imieniu tematami związanymi z ich firmą o których nie mają zbyt dużej wiedzy, lub po prostu nie chcą się nimi zajmować i wolą dać zarobić profesjonalistom. Dlatego też prowadzenie firmy jednoosobowo nie do końca jest tu dobrym określeniem. Można prowadzić firmę jednoosobową ale daje się pracę kilku a może nawet kilkudziesięciu lub kilkuset osobom. Można też w miarę rozwoju zatrudnić kilka niezbędnych do jej obsługi osób na stałe. Najważniejsze jest jednak to, żeby nie stracić celu, którym jest uwolnienie twoich zasobów czasu oraz uwolnienie się od wykonywania czynności, które nie koniecznie przynoszą satysfakcję.

Tym krótkim i na pewno nie wyczerpującym wstępem chciałbym zakomunikować wejście tego bloga na nowy poziom i ukierunkowanie ukazujących się tu tekstów właśnie na tematy związany z prowadzeniem oraz automatyzacją firmy w sieci.
Myślę, że nazwa eObywatel jak najbardziej pasuje do tej tematyki i jestem przekonany, że wspólnie wybieramy się na przejażdżkę życia. Ja na pewno, resztę pozostawiam w twoich rękach – to jak wsiadasz do mojego wagonika? Daj znać w komentarzach.

/Photo by Max Felner